19 czerwca 2020

Gra kolorów w aranżacji wnętrza: kolor kontra monochromatyzm

Uwielbiam kolory. Uwielbiam subtelną grę między nimi, to, jak potrafią się balansować, kontrastować i dopełniać między sobą. To właśnie ta gra decyduje o efekcie końcowym aranżacji wnętrza, czyniąc ją elegancką, glamour lub młodzieżową. Wiele trendów związanych z grami kolorystycznymi przewinęło się przez świat architektury wnętrz. Niektóre przetrwały dłużej, inne krócej, niemniej kolor we wnętrzach pozostaje tematem żywych dyskusji, jakie prowadzę z klientami. Ba – mamy przecież kolor roku wybierany przez Instytut Pantone, więc sprawa jest z roku na rok wciąż aktualna. Zapraszam zatem do mini-kompendium wiedzy na temat koloru w aranżacji wnętrza. Kiedy kontrastowo, a kiedy monochromatycznie – sprawdzimy.

Kolor w aranżacji wnętrza a psychologia

Kolory wpływają na naszą psychikę – to powszechnie znany fakt. Zastanawiało was kiedyś, dlaczego zazwyczaj ściany w mieszkaniach domyślnie malowane są na biało? Albo dlaczego ściany w jadłodajniach mają pomarańczową barwę, a w biurach – szarą? Nie jest to w żadnym wypadku reguła jednak to, jak te barwy wpływają na nasz odbiór zdecydowanie ma znaczenie przy doborze na etapie projektowania. Wynika to ze swoistej psychologii kolorów, a poznanie przynajmniej podstaw pozwala na uzyskanie pożądanego efektu w pomieszczeniu w zależności od jego przeznaczenia. Przyjrzyjmy się więc najpopularniejszym kolorom i ich wpływowi na nas:

  • biały – podstawa; daje poczucie przestrzeni, uspokaja i wycisza, a do tego stanowi wspaniałą podstawę do zabawy kolorami;
  • czarny – poprawia koncentrację, pozwala się skupić, wzmacnia pewność siebie, podkreśla szczegóły;
  • szary – wycisza nawet lepiej niż biały, pozwala się odprężyć, zmniejsza poczucie stresu;
  • zielony – wzmacnia poczucie bezpieczeństwa, odświeża, jednocześnie odprężając, wspiera odpoczynek;
  • żółty – napawa optymizmem, wzmacnia radość, pobudza i energetyzuje;
  • pomarańczowy – wzmacnia poczucie ciepła i wygody, pobudza, w tym również – ciekawostka – soki trawienne;
  • czerwony – motywuje, poprawia nastrój, przyspiesza pracę umysłu, odpowiednio zastosowany wprawia w romantyczny nastrój;
  • niebieski – pobudza kreatywność, koi, ułatwia podejmowanie decyzji;
  • fioletowy – pobudza intuicję, wpływa korzystnie na układ nerwowy.

Wiedząc już to, co wiemy, przestaje dziwić to, że wiele miejsc korzysta z takich samych rozwiązań kolorystycznych w swoich wnętrzach. Znając podstawy, potrafimy balansować barwami na tyle, by uzyskać dany efekt związany z samopoczuciem. A ponieważ spędzamy bardzo dużo czasu w ciągu swojego życia w naszych domach, uważam, że temat warto zgłębić.

Duże, małe i średnie – przestrzeń a kolory

Temat optycznego powiększania przestrzeni to jeden z najczęściej wyszukiwanych tematów w sieci. Nie zawsze możemy pozwolić sobie na apartament na dachu wieżowca, gdzie przestrzeni nam nie zabraknie. Zdecydowanie częściej będziemy pracować z tym, co mamy. A warto zaznaczyć, że mieszkanie w ciasnocie lub nawet poczucie, że mieszkamy w ciasnocie wpływa bardzo niekorzystnie na nasze samopoczucie. Długotrwale utrzymujący się taki stan może doprowadzić nawet do stanów depresyjnych i samej depresji.

Jak sobie z tym poradzić? Generalna zasada mówi o tym, by rozświetlać jasnymi kolorami małe wnętrza. Jasne kolory mają to do siebie, że optycznie powiększają przestrzeń, przez co od razu czujemy się tam swobodniej. Jednym z najpopularniejszych “rozszerzających” kolorów jest biały – ale również jasna szarość czy błękit. Jednym z często stosowanych trików na poszerzenie wąskiego pomieszczenia jest pomalowanie krótszej ze ścian na ciemniejszy kolor. Kontrast między ciemniejszą krótszą ścianą, a jaśniejszymi pozostałymi momentalnie spowoduje wrażenie większej przestrzeni. Podobnie z niskimi pokojami – masz wrażenie silnego nacisku, przez co nie czujesz się komfortowo? Pionowo namalowane pasy optycznie wydłużą ściany, a jeżeli ta koncepcja nie pasuje do wnętrza, wystarczy pomalować jasnym kolorem sufit, a ciemniejszym ściany. I voila!

Monochromatyzm a eksplozja barw – kiedy stosować poszczególne

Powoli docieramy do clue, jakim jest łączenie poszczególnych kolorów ze sobą. To właśnie ta umiejętność (lub jej brak) jest dla mnie tym, co odróżnia dobrego projektanta wnętrz od kiepskiego. Bogata paleta kolorystyczna pozwala nam na wszelakie eksperymenty, jednak nie wszystkie będą udane – sprawdziłem i przetestowałem. Kolory zestawiać można ze sobą na zasadzie kontrastu, uwypuklenia, rozmycia, rozjaśniania, przyciemniania – można by tak mnożyć bez końca. To, co jest naprawdę istotne to to, by wydobyć i uwydatnić zalety pomieszczenia, ukrywając to, co niekoniecznie nam w nim odpowiada. I to jest wiedza, którą pochwalić się mogą architekci wnętrz.

Widziałem mnóstwo aranżacji, które w zamyśle były wspaniałe, ale… i tak nie wyglądały dobrze. Czym to było spowodowane? Na przykład tym, że aranżacja nie była dostosowana do architektury całego budynku. Kolor ścian usytuowanych naprzeciwko okien zawsze będzie się wydawał jaśniejszy i bledszy, dlatego w te miejsca warto stosować intensywne i chłodne barwy, którym światło słoneczne nie odbierze chwały. Ciepłe, rozświetlające barwy sprawdzą się za to przy oknach wychodzących na południe. Jednak podsumowując już, bo o tym można by napisać osobny wpis.

Monochromatyzm we wnętrzu, czyli styl ukierunkowany na konkretny kolor, zdobywający popularność zwłaszcza w ostatnim czasie. Pomieszczenia zaaranżowane w myśl zasad monochromatyzmu są nowocześniejsze, czystsze i sprawiają wrażenie bardziej otwartych. I nie – choć pewnie nasuwają się wam właśnie skojarzenia z szaro-czarnymi wnętrzami, monochromatyzm nie zawsze musi oznaczać trzymanie się tej strony palety kolorystycznej. Takie wnętrza mogą być w większości zielone, korzystać z zalet żółci albo brązu, nie ma na to zasady. Mając w pamięci początek wpisu, w którym przytaczałem psychologię koloru, możemy od razu domyślić się, że monochromatyzm kolorowy stosowany jest w przypadku niektórych specjalistycznych pomieszczeń, mających na celu budzenie konkretnych emocji w jego gościu. Z głowy można przytoczyć przykłady – gabinety terapeutyczne, przedszkola, szpitale i gabinety lekarskie i tym podobne.

Jeżeli zatem monochromatyczne wnętrza są bardziej trendy, bardziej nowoczesne i pozwalają na wydobycie z pomieszczenia prawdziwej jego natury, czy jest sens próbować balansować kolorami? Czy warto się starać łączyć barwy kontrastowe albo tworzyć aranżacje w oparciu o barwy dopełniające się? Tak – jednak jest to trudniejsze i wymaga większej wiedzy. Do wnętrz monochromatycznych łatwo będzie nam dobrać dodatki, ponieważ wszystko zamyka się w spektrum dookoła jednego koloru. Dobieranie ich przy wnętrzach zaaranżowanych przy użyciu większej liczby barw może nastręczyć trudności. Co przemawia jednak na ich korzyść to to, że nie zawsze trzymanie się konwencji jednego koloru pasuje do charakteru wnętrza lub samego właściciela. Nie zawsze układ pomieszczenia i architektura budynku będą umożliwiać monochromatycznym projektom świetność w pełnej krasie. To wymaga konsultacji. Architektura wnętrz jest złożoną dziedziną, w której wpływ na efekt końcowy ma wiele pomniejszych czynników. Czy warto zatem umawiać się na konsultację w tej dziedzinie? Jak najbardziej tak.

Rada od architekta wnętrz

Będę przewrotny. Poza uniwersalnymi zasadami nie da się podpiąć wszystkich mieszkań pod jeden szablon. Każde z nich jest wyjątkowe, bo odzwierciedla domownika lub domowników, którzy w nim zamieszkują. Dlatego, choć materiałów na temat kolorów w aranżacji wnętrz jest mnóstwo, nie zastąpią one współpracy z architektem. Pomoc, doradztwo, wspólne tworzenie miejsca do życia i przebywania. Jeżeli miałbym dać wam uniwersalną poradę, po której zastosowaniu każde jedno wnętrze będzie idealne, powiedziałbym jedno: pozwól architektowi pomóc ci w jego stworzeniu.

Komentarze

  • WP

    Świetny artykuł

Zostaw odpowiedź

Może Cię zainteresować