Mikołaj Rej napisał kiedyś, że Polacy nie gęsi iż swój język mają. Tymczasem patrząc na nazwy nowych inwestycji deweloperskich w Warszawie, można odnieść wrażenie, że deweloperzy już dawno porzucili polszczyznę na rzecz różnorakich zapożyczeń językowych. Skąd ten pęd za nazwami międzynarodowymi?

Perfect-Space-Nowe-inwestycje-deweloperskie-w-Warszawie-czemu-ich-nazwy-brzmią-obco-Grazioso-Apartamenty Nowe Inwestycje Deweloperskie w Warszawie: Czemu ich nazwy brzmią obco
 Grazioso Apartamenty

Nie jest żadną tajemnicą, że oryginalne i dobrze dobrane nazwy dodają prestiżu danej inwestycji. Przyciągają też klientów, choć nazwa osiedla nie pełni ważnej roli przy zakupie mieszkania – tutaj od zawsze decyduje cena oraz dogodna lokalizacja. Co nie oznacza, że inwestycję można po prostu nazwać Apartamentem Robotniczym lub Rezydencją Wiejską. Zdają sobie z tego sprawę sami deweloperzy, którzy w nazwach nowych inwestycji deweloperskich w Warszawie chętnie eksponują pobliskie ulice oraz dzielnice – o ile tylko te ostatnie są należycie prestiżowe. Przemycanie lokalizacji do nazw inwestycji nie jest takie złe, bo przynajmniej dostarcza klientom pewnych informacji. Gorzej, gdy inwestor postanawia ochrzcić nowy budynek dziwaczną, obcobrzmiącą nazwą. Tym bardziej, że fantazja deweloperów w tej kwestii zdaje się nie mieć końca.

Obcy, czyli lepszy?

Czasami można wręcz odnieść wrażenie, że każda nowa inwestycja deweloperska w Warszawie musi zawierać w swojej nazwie przynajmniej jedno obcojęzyczne słowo. Szczególną popularnością zdają się cieszyć wyrazy: „center”, „villa”, „tower”, „garden”, „city” czy „plaza”. Ktoś może powiedzieć, że to normalne – w końcu zapożyczenia angielskie istnieją w polszczyźnie co najmniej od XIX wieku, a modę na anglosaskie nazewnictwo da się zaobserwować w prawie każdej dziedzinie naszego życia. Wielu językoznawców i miłośników polszczyzny bije jednak na alarm, bo trend ten stanowi ich zdaniem zagrożenie dla naszego języka.

Perfect-Space-Nowe-inwestycje-deweloperskie-w-Warszawie-czemu-ich-nazwy-brzmią-obco-Grazioso-Apartamenty Nowe Inwestycje Deweloperskie w Warszawie: Czemu ich nazwy brzmią obco

 Moduo House

Czemu tak wiele nowych inwestycji deweloperskich w Warszawie posiada nazwę w innym języku? To akurat bardzo proste: dla wielu klientów obco brzmiąca nazwa ma posmak tajemniczości, kojarzy się z wyższymi standardami oraz zdecydowanie lepszą jakością. Deweloperzy jedynie korzystają z mechanizmów, które od dawna funkcjonują w reklamie. Obce słownictwo jest wielce pożądanym składnikiem językowej magii, bo produkty rekomendowane przy użyciu niecodziennego słownictwa wydają się efektem pracy wysokiej klasy specjalistów i profesjonalistów. Dzięki temu potencjalny klient nabiera zaufania do marki.

Perfect-Space-Nowe-inwestycje-deweloperskie-w-Warszawie-czemu-ich-nazwy-brzmią-obco-Grazioso-Apartamenty Nowe Inwestycje Deweloperskie w Warszawie: Czemu ich nazwy brzmią obco

 Manhattan Place

Warsaw zamiast Warszawy

Manhattan Place, Active City, Luxor Residences, Moduo House czy Słodowiec City – to tylko kilka nowych inwestycji deweloperskich w Warszawie, których nazwy zostały zapożyczone z języka angielskiego. Gorzej, jeżeli ktoś go nie zna. Na szczęście deweloperzy czasami wyjaśniają genezę danej nazwy w opisie osiedla, a przynajmniej starają się to zrobić. Spójrzmy:

  • Piano House („ściany szczytowe utrzymane w konwencji smukłych linii klawiatury fortepianu”)
  • Zen Garden („budynki dosłownie otulone zielenią”)
  • CityZen („harmonijnie zagospodarowany ogród w stylu Zen”)
  • Metropolitan Apartments („w iście śródmiejskim otoczeniu drapaczy chmur poczuj, że jesteś mieszkańcem prawdziwie europejskiej stolicy”)
  • Lake Park Apartments („osiedle zlokalizowane wokół wewnętrznego jeziora i rozległych terenów zielonych”)
  • Young City („łączy w sobie sprawdzone rozwiązania z duchem młodzieńczej pasji”).

Perfect-Space-Nowe-inwestycje-deweloperskie-w-Warszawie-czemu-ich-nazwy-brzmią-obco-Grazioso-Apartamenty Nowe Inwestycje Deweloperskie w Warszawie: Czemu ich nazwy brzmią obco

Lake Park Apartments

Naturalnie angielski nie jest jedynym językiem, z którego zapożyczają deweloperzy. Wiadomo: w końcu trochę spowszechniał i stracił tym samym swój elitarny charakter. Stąd w stolicy da się zauważyć coraz więcej nazw włoskojęzycznych (Grazioso Apartamenty, osiedle Intenso czy Rezydencja Canaletto) i zaczerpniętych z języka francuskiego (La Clarte, Accent Vert, La Melodie, La Premiere); za te ostatnie odpowiada przeważnie firma Buoygues Immobillier, która pochodzi właśnie z kraju Asterixa. Popularność nazw w obu tych dialektach nie powinna jednak przesadnie dziwić, bo włoski i francuski od lat uchodzą za jedne z najprzyjemniejszych dla ucha języków.

Kto ty jesteś?

W nazwach stołecznych osiedli nie brakuje zagranicznych akcentów. Deweloperzy często wybierają makaronizmy, choć te mają przecież polskie lub spolszczone odpowiedniki. Trzeba jednak uważać, bo efekt tego typów zabiegów może okazać się komiczny. Swego czasu głośno było o krakowskim hotelu, który otworzono w dawnym Pałacu Bonerów. Dla podkreślenia rangi i prestiżu miejsca zdecydowano się na angielską nazwę. I tak powstał The Boner Palace. Problem w tym, że „boner” w języku angielskim oznacza… wzwód. Nazwę w końcu zmieniono na The Bonerowski Palace, ale niesmak pozostał.

Perfect-Space-Nowe-inwestycje-deweloperskie-w-Warszawie-czemu-ich-nazwy-brzmią-obco-Grazioso-Apartamenty Nowe Inwestycje Deweloperskie w Warszawie: Czemu ich nazwy brzmią obco

EC Powiśle

Skoro już mowa o zmienianiu angielskich nazw – jest nadzieja. Dwa lata temu spółka HOCHTIEF Development Poland wywołała w Warszawie niemałą burzę, gdy ogłosiła, że postindustrialny kompleks biurowo-mieszkaniowo-usługowy, który powstaje w ramach rewitalizacji terenu historycznej Elektrowni Powiśle, będzie nosić nazwę… Copernicus Square. Protesty miejskich aktywistów sprawiły jednak, że deweloper ostatecznie zdecydował się postawić na bardziej tradycyjną nazwę: EC Powiśle. Podobnie postąpił właściciel budynku przy ul. Moniuszki – dzięki niemu 18-piętrowe Moniuszki Tower zmieniło nazwę na proste Moniuszki 1A. Kto wie, być może deweloperzy w końcu zdali sobie sprawę z tego, że przy wymyślnych nazwach inwestycji granica pomiędzy zachwytem a śmiesznością jest bardzo, ale to bardzo cienka.

 

Open modal
Opublikowano piątek, 26 sierpień 2016 przez Maciej Balcerek
avatar
Chief manager / supervision Skills: prawo, sprzedaż, opiniowanie i pełna obsługa nieruchomości, logistyka,negocjacje, umowy, odpowiedzialność za misję firmy, ostatnie słowo.

Odpowiedzi: 11 do wpisu “Nowe Inwestycje Deweloperskie w Warszawie: Czemu ich nazwy brzmią obco”

  1. avatar Duśka napisał(a):
    27 sierpień 2016 o godz. 08:51

    Nazwy powinny być zdecydowanie polskie..Może komuś się wydaje, że takie obcojęzyczne brzmią lepiej, ale w rzeczywistości tak nie jest.

  2. avatar Olek napisał(a):
    29 sierpień 2016 o godz. 18:50

    Kompleksy, kompleksy i jeszcze raz kompleksy. Mi byłoby wstyd mieszkać w takim Manhatan Plejs i tym podobnych, ale na przyjezdnych to niestety działa. A to przecież tak jakby ktoś wam w gębę pluł i mówił „kupuj to cebulaczku, będziesz miał apartmęntsy”. Bogu dzięki, moje osiedle deweloper nazwał Osiedlem Wilno. Osobiście i tak wolałbym oryginalną nazwę, tj. Elsnerów, ale lepsze Osiedle Wilno niż Green Plaza lub inne takie, bo to przynajmniej po polsku. Żal, żal po prostu. I takie nazwy jak Łucka City często dają jakimś koszmarnym szafom przypominającym gierkowskie bloki. Co ja gadam, przy Luckiej Sity gierkowe bloki to apartamenty z wyższej półki. Albo nawet te polskie nazwy typu „Ostoja”, ‚Eko Marina” albo „Zielony Zakątek”, który z rzeczywistości jest betonową pustynią o niezmiernym zagęszczeniu. Omijajcie takie nazwy szerokim łukiem, bo to oznaka, że was deweloper w ***** robi. Tak samo jak wizualizacje zakłamujące rzeczywistość, np. z parkiem wokół, kiedy widać że wokół powstają inne budynki. Jak oszukują na takich rzeczach, to mogą równie dobrze oszczędzać na budowie i po paru latach dom się zacznie sypać a garaż zajdzie grzybem w i będziecie mieli. Jedyna normalna nazwa to EC Powiśle.

  3. avatar JA napisał(a):
    30 sierpień 2016 o godz. 16:33

    Zgadzam się z artykułem. Powinno się używać języka polskiego, skoro mieszkamy w takim kraju.

    Sytuacja jest podobna przy dedlajnach ASAPACH, valiuach skillas, chefach i takich tam.

  4. avatar Wiesiek napisał(a):
    31 sierpień 2016 o godz. 07:36

    Ciekawe ze za taka tematyke zabiera sie strona PERFECT SPACE :)

  5. avatar Kromek napisał(a):
    31 sierpień 2016 o godz. 11:29

    Najwidoczniej ktoś myśli, że takie obcojęzyczne nazwy dodają tzw. fejmu co nie jest prawdą…Niebawem nie będziemy mieć nic polskiego bo wszystko czerpane jest zza oceanu :/

  6. avatar Fant napisał(a):
    31 sierpień 2016 o godz. 11:30

    Do Olek: i tu się z Tobą całkowicie zgadzam…Jak to powiadają „Polacy nie gęsi i swój język mają” szkoda, że niestety większość o tym zapomina…

  7. avatar Mirek napisał(a):
    1 wrzesień 2016 o godz. 09:20

    Jak dla mnie takie nazwy maja przyciągnąć oko zagranicznych gości aby inwestowali w mieszkania czy też apartamenty u Nas w Polsce. Typowy chwyt reklamowy aby się sprzedało a później i tak polowa tych mieszkań stoi pusta ponieważ w większości idą pod wynajem co zwiększa cenę najmu…

  8. avatar Uluś napisał(a):
    1 wrzesień 2016 o godz. 13:07

    Taaa najlepsze są te z „garden” w nazwie…Kilka drzew i maleńkie ogródki przy parterowych mieszkaniach i jakie to wielkie ogrody. No niestety takie nazwy niejednokrotnie wprowadzają w błąd, a ludzie spodziewają się nie wiadomo jakich cudów…

  9. avatar Katia napisał(a):
    2 wrzesień 2016 o godz. 07:00

    A mnie się podobają takie mieszane nazwy. Osobiście uważam, że musimy jako kraj nadążać za wschodnimi trendami aby przyciągać zagranicznych gości do kraju. To taki dodatkowy napęd dla naszej gospodarki.

  10. avatar Saba napisał(a):
    2 wrzesień 2016 o godz. 18:05

    Do Katia: A co w tym fajnego? To, że zamiast znaleźć prawdziwie polska nazwę aby przyciągnąć uwagę to robimy głupie zapożyczenia z innych języków?

  11. avatar Olka napisał(a):
    6 wrzesień 2016 o godz. 08:07

    Jednym się podobają drugim nie…Ja uważam,ze jeśli mają być wizytówka polskich miast powinny mieć polską nazwę i tyle.My robimy zapożyczenia językowe a jakoś nie zauważyłam aby inne kraje robiły tak w stosunku do naszego języka.Ceńmy się tak jak przystało.

Zostaw odpowiedź