21 grudnia 2018

Nowe inwestycje deweloperskie zabijają ducha świąt?

Już za kilka dni Boże Narodzenie. Święta tradycyjnie spędzamy w gronie najbliższych przy suto zastawionym stole. Niestety działania deweloperów od dłuższego czasu sprawiają, że zorganizowanie rodzinnych świąt staje się coraz trudniejsze. Jak nowe inwestycje deweloperskie wpływają na sposób spędzania przez nas Bożego Narodzenia?

Aranzacja jadalni w salonie w nowoczesnym stylu

Święta Bożego Narodzenia są zdaniem 67 proc. Polaków najważniejszymi świętami w roku. Traktujemy je bardzo poważnie. I choć większość dawnych tradycji powoli się zaciera, to Wigilię nadal spędzamy w gronie najbliższej rodziny. Jeżeli wierzyć sondażom aż 95 proc. Polaków zasiada do wigilijnego stołu ze swoimi bliskimi. Niestety nowe inwestycje deweloperskie zdają się tego nie uwzględniać…

Aranzacja jadalni w pokoju salonowym, okragly stol w jadalni

Oj, maluśkie, maluśkie

Nowe inwestycje deweloperskie systematycznie się kurczą. W samej tylko Warszawie średni metraż mieszkań z rynku pierwotnego spadł w ciągu ostatnich dwunastu lat aż o 11 procent. Stolica nie jest pod tym względem wyjątkiem. Podobną tendencję odnotowano również w innych polskich metropoliach: w Łodzi (spadek o 28 proc.), Poznaniu (24 proc.) i Gdańsku (16 proc.). W dużych miastach deweloperzy bardzo rzadko decydują się na budowę domów, woląc stawiać zamiast nich kompaktowe mieszkania. Wynika to w dużej mierze ze wzrostu cen atrakcyjnych działek w miastach.

Aranzacja jadalni na otwartym planie pomiedzy kuchnia a salonem, jadalnia w nowoczesnym stylu

Gwałtowna migracja ludności do miast oraz związane z tym działania deweloperów znacznie ograniczyły przestrzeń życiową przypisaną do jednej osoby. Szacuje się, że dwa lata temu średnia powierzchnia mieszkania oddawanego do użytku przez deweloperów, wynosiła już tylko 58,2 mkw. To na pewno zła wiadomość dla miłośników rodzinnych świąt – w takich warunkach raczej trudno jest wyprawić tradycyjną wigilię dla wielu osób. Sporym problemem staje się nocleg członków familii oraz ograniczony dostęp do łazienki. Mało tego: w mieszkaniach o niewielkim metrażu kłopotliwe może być nawet pomieszczenie na stole dwunastu potraw! Na szczęście na rynku dostępna jest bogata oferta rozkładanych stołów. Są one idealne – w razie spotkań w większym gronie z łatwością mieszczą dużą liczbę osób, natomiast po złożeniu nie zajmują wiele miejsca. Nie wiesz, jaki kształt stołu wybrać? Poczytaj o roli stołu w aranżacji wnętrz. Możesz też zajrzeć na nasz facebookowy profil – zamieściliśmy na nim niedawno obszerną galerię ze stołami w roli głównej.

Jadalnia bedaca czescia otwartej kuchni

A może święta poza domem?

Nowe inwestycje deweloperskie nie rozpieszczają metrażem. Po co jednak męczyć się w niewielkim mieszkaniu, skoro można po prostu wyjechać? Jak wynika z najnowszych badań na temat świątecznych zwyczajów Polaków, z roku na rok rośnie liczba osób, które w okresie bożonarodzeniowym decydują się na opuszczenie domu. Zauważyć można dwie tendencje: świąteczne wyjazdy za granicę oraz korzystanie z ofert pensjonatów w Polsce, gdzie „przyjeżdża się na gotowe”. Zdaniem ekspertów Wigilia poza domem jest formą protestu przeciwko presji towarzyszącej świątecznym przygotowaniom – dopiero na wyjeździe można naprawdę spędzać czas razem. Łatwiej też wypocząć, bo nie trzeba ciągle stać przy garach.

Komentarze

  • Agnieszka

    Normalnie czytam ten tekst i jakby ktoś mi to z ust wyjął. Nasze mieszkanie kompletnie nie nadaje się do zorganizowania rodzinnej Wigilii! Mało tego, do jakiegokolwiek spotkania rodzinnego. 6 krzeseł i więcej nie wcisne.

  • Krzysiek

    Przecież Warszawka to same słoiki i wszyscy jadą na wieś na święta. Nikt z moich znajomych 30 paro latków nie urządzał Wigilii u siebie w mieszkaniu. Wszyscy wyjechali. You

  • Piotr

    Marzenia o własnym mieszkaniu się spełniły. Ale o rodzinnym spędzeniu Wigilii na swoim mieszkaniu już nie. Tak jak piszecie nie byłoby gdzie usadzić i przenocować gości.

  • Ania

    Chciałam w tym roku zorganizować Wigilię u siebie. Na chęciach się skończyło. Po pierwsze brakowało ki miejsca przy stole dla 5 osób. My jesteśmy rodzinka 2+2. Chcieliśmy obojga rodziców zaprosić plus brata starego kawalera. Niestety albo wszystkich albo nikogo. Po drugie uświadomiłam sobie ze nie mam od kogo krzeseł pożyczyć bo nie znam sąsiadów… Nie wiem czy ściąć się czy płakać z takiego obrotu sytuacji

  • Monika

    Aż strach pomyśleć co będzie za 20 lat jak mi dzieci urosną i założą rodziny, a ja jako matka półka będę chciała urządzić Wigilię dla wszystkich ale nie będę miała gdzie!? To wszystko idzie w złym kierunku.

  • Krzysiek

    Przecież Warszawka to same słoiki i wszyscy jadą na wieś na święta. Nikt z moich znajomych 30 paro latków nie urządzał Wigilii u siebie w mieszkaniu. Wszyscy wyjechali.

  • Kamil

    No właśnie. Tendencja powinna być taka że na święta wyjeżdża się na wakacje, a nie siedzi za stołem i objada. Mam nadzieję że na przełomie kilku lat to już będzie na porządku dziennym. Mam na myśli większe ośrodki miejskie. Bo w miasteczkach i wsiach niech ro ia sobie te spędy rodzinne, bo ich nie stać na nic innego, a poza tym mają gdzie.

  • Arek

    Z moją żoną już od 3 lat wyjeżdżamy na święta na wakacje. I jest to o wiele bardziej odprezajace niż siedzenie za stołem. Spędzam ten czas z najbliższą mi osobą, a jak pojawią się dzieci mam nadzieję że z nimi też będziemy wyjeżdżać na święta.

  • Tomaszek

    Proszę Was, nie dramatyzujcie tak. Przecież małe mieszkanie były, są i będą. Że niby za komuny wszystko było? I miejsce i środki i możliwości urządzenia rodzinnych świąt, były? Oczywiście, że nie. Ale jak się bardzo chciało to się udało. Tylko teraz wszyscy tacy wygodni. 2 łazienki w domu. Każde dziecko oddzielny pokój. Wszystko z katalogu. Jak nie mam krzeseł to Wigilii nie zrobię, bo od sąsiada wstyd pożyczyć. To nie deweloperzy zabijają ducha świat tylko my sami.

  • Robert

    @tomaszek jedyny głos rozsądku w tych całych wywodach. Baby już panikują że nie będą miały gdzie za 20 lat dzieci na Wigilię zaprosić. A pewnie jeszcze mężów nie mają.

  • Wiktoria

    Ograniczona przestrzeń życiową, ograniczony dostęp do świeżego powietrza, w tej Warszawie naprawdę musi się ciężko żyć. Chyba jednak zostanę u siebie na wiosce. Rodzice zostawia mi dom i nie będę musiała brać kredytu na pół miliona złotych aby mieć gdzie mieszkać. I czuję że będę o wiele szczęśliwsza niż wszystkie słoiki razem wzięte.

  • Tadex

    Oj maluśkie maluśkie. Nawet jedząc obiad w swojej kawalerce jestem jedną nogą w kuchni a druga w łazience. Nikt by nie chciał przyjść do mnie na Wigilię.

Zostaw odpowiedź